Filemon błąkał się po ulicy wyraźnie chory i ze zmasakrowanym ogonkiem. Czy uszkodził go samochód, czy poszarpały psy - trudno powiedzieć, ale w rany wdała się martwica. Na szcęście kotek został przygarnięty przez dobrą duszę, zabrany do weta, gdzie zmiażdżony ogonek amputowano. Teraz Filemon, mimo krótkiego ogonka, szaleje po domu tymczasowym. Został wyleczony, odpchlony, odr
[ Wiecej>>> ]